Mamy do czynienia z dwoma rodzajami wypraw za miasto. W jednych towarzyszy mi Kocurski. Chodzimy wtedy do lasu, staramy trzymać się z dala od wody i wrócić do domu przed zmrokiem. W wyprawach bez Kocurskiego głównie nurkuję. Zawsze towarzyszy mi aparat fotograficzny, więc zapraszam z nami za miasto!
Twoja książka
Blog > Komentarze do wpisu

Świąteczny gość w czerwonych portkach

Nieważne jakie nosisz portki, w naszej stołowce zawsze się coś smakowitego znajdzie. Nigdy nie zabraknie odrobinki słoninki dla strudzonego wędrowca.

niedziela, 25 grudnia 2011, masztalerzeu
Tagi: dzięcioł

Polecane wpisy

Komentarze
2011/12/27 21:25:16
Gustowne ma wdzianko!